Portret

Autor: Jacek Szafranowicz, Gatunek: Poezja, Dodano: 18 maja 2016, 15:18:49

Czasu było niewiele, więc ze ścian

zgarnąłem tylko portret Artauda. 

Był wrzesień, a wiesz jak to we wrześniu:

chcąc nie chcąc, chcesz 

jak najszybciej być już na nowym, rzucić wszystko w kąt, i zasnąć.

Pierwszej nocy Artaud patrzył na mnie kątem oka,

oparty o krzesło — blady i mocny. 

Dziesiątki butów chodziło mi po głowie,  

w brzuchu szalało mrowisko.

Antek - odezwałem się - nie dam rady,

tym razem chyba naprawdę nie dam rady. 

On patrzył i był poważniejszy, niż kiedykolwiek. 

Jakby chciał powiedzieć: przestań się mazać.

Ale mnie wtedy wkurwił. 

Siłowałem się z nim, kto pierwszy 

zamknie powieki. A przecież byłem

bez szans. 

 

2015

Komentarze (1)

  • Podoba mi się. Końcowe 'bez szans' nie bardzo mi pasuje, ale nie umiem określić dlaczego. TO 'bez szans' trzeba jakoś uwypuklić, ale jak?

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się